RSS
 

Notki z tagiem ‘miłość’

Energia i seks

09 gru

Całe moje życie doznawałam ze swojego duchowego wnętrza takiego przeświadczenia, że tylko niewielki krąg ludzi to są istoty, z którymi mam kontakt od pokoleń. I tylko z niewielkim kręgiem ludzi naprawdę pragnęłam mieć intymny kontakt. Intymny nie w sensie seksualnej, ale przede wszystkim w sferze duchowej. Bliski. Osobisty. Energetyczny.

Ale czy nie chodzi o to, żeby naszą kochaną Ziemię podnosić energetycznie? Czy zamykanie się na niewielki krąg osób nie powoduje, że Ziemia traci, że ludzie tracą, że zwierzęta tracą? W Ziemi obecnie najbardziej pulsuje czwarta czakra, czakra serca, Anahata. Dzięki temu mamy takie uczucia jak miłość – partnerską, siostrzaną, braterską, matczyną, ojcowską, czego nie ma na innych planetach, które są rozwinięte bardziej od nas, więc to uczucie zdążyło już przekształcić się w bardziej uniwersalne istnienie, w stronę piątej czakry i wyższej, a także nie ma tego uczucia na planetach, które są mniej rozwinięte, w stronę trzeciej czakry i niższej, gdzie to uczucie nie zdołalo się jeszcze rozwinąć.

Jednak miłość, jaka najczęściej funkcjonuje w tzw. komórkach rodzinnych, czasem tylko wykraczając do wieloletnich przyjaciół, poza tym, że jest cudowna, niezapomniana, że pierwsze miłości często zostają w nas na całe życie, że jest to uczucie, którym chcemy się dzielić z całym światem, bardzo często idzie w parze z zazdrością i zawiścią, zwłaszcza w związkach. Chcemy, żeby nasz partner był szczęśliwy, ale najlepiej tylko z nami, i nie mówię tu nawet o seksie. Chcemy mieć super siostrę i super brata, ale liczą się przede wszystkim więzy krwi. Adopcje? Rzadko kiedy jakakolwiek para decyduje się na adopcje, goniąc za in vitro, zapominając, że prawdziwa miłość jest uniwersalna, że dziecko, które nie ma naszych genów, dalej może być ‚nasze’ (dałam to słowo nawias, bo kojarzy się z posiadaniem, a w miłości nie o posiadanie chodzi…).

Czy to nie bez sensu? Jak Ziemia ma wzrastać w rozwoju, skoro jesteśmy tak szalenie zamknięci?

Dalej uważam, że przyjemności cielesne to jest coś, co dobrze jest dzielić tylko z jedną osobą, z tą najbardziej ukochaną, ale to nie może być wymuszone, to musi być pragnienie dzielenia siebie tylko z jedną osobą. Kiedy człowiek czuje się zamknięty i ograniczany, powoduje to masę niepotrzebnej frustracji. Są związki, w których dobrze sprawdza się otwartość na inne osoby w sferze seksualnej i para jest zadowolona z podjętych decyzji, ale są też związki typowo monogamiczne, które również cieszą się ze swojego wyboru dawania siebie tylko tej jednej osobie.

Jednak takie, nazwijmy to, ‚ograniczenie’ w sferze seksualnej nie musi oznaczać zamknięcia energetycznego na innych ludzi, co od zawsze łączyłam jako jedno.

Kowen. Nieznajomi ludzie, połączeni przez Bogów. I nagle Rodzina zaczyna mieć o wiele inne znaczenie. Niekoniecznie bogatsze w sensie uczuć, bo uczucia są podobne do tych odczuwanych wobec ludzi, z którymi łączą nas więzy krwi, ale nagle Rodzina staje się… szersza. To uczucie jest większe, bo dobiega do mnie nie tylko od Mamy czy Brata, ale dociera do mnie z różnych krańców Polski. I jest to bardzo wyczuwalne. I super Fajne :)

I rzecz w tym, żeby również nie zamykać się na Kowen. Rzecz w tym, żeby wybierać mądrze, bo nikt nie lubi być zraniony i nikt nie chce być obdarowany śmieciową energią. Rzecz w tym, żeby podnosić się energetycznie, usunąć niepotrzebną zazdrość, która tak naprawdę jest chorobą. Rzecz w tym, by otworzyć się na kontakty z innymi. Rzecz w tym, by zauważyć, że wszyscy jesteśmy połączeni energetycznie, że nasze ciała to tylko powłoki. I w tym świecie, gdzie wszystko jest od siebie tak koszmarnie oddalone przez ciała i kształty, wręcz trzeba szukać energetycznych połączeń z innymi, tworzyć je, tworzyć ich dużo. Podnosić Ziemię energetycznie – a przez to również siebie. Z Ziemią też jesteśmy połączeni energetycznie, przede wszystkim z nią. Ona dała nam ciało, dała nam siebie, z niej jesteśmy. Gdy Ona wzrasta, my również.

Illuminati poprzez strony z pornolami dążą do tego, by sprowadzić seks do sfery czysto fizycznej. Gangbang, swinghouse, threesome party czy podobne. A seks nigdy nie jest sferą czysto fizyczną, zawsze jest to połączenie się w najbardziej intymny sposób, zawsze jest to akt energetyczny. Nie ma na Ziemi rzeczy, które byłyby czysto fizyczne, bo wszystko jest energią! Jeśli już chcemy dzielić się z kimś swoim ciałem, musi to być naprawdę świadomy wybór, a nie chwilowa fizyczna zachcianka, dlatego że cokolwiek robimy, zostaje to na naszej aurze. Podobno akt seksualny i połączenia energetyczne, jakie się wtedy tworzą, mają trwałość sześć miesięcy. Z mojego doświadczenia jest to nawet parę lat.

Seks nigdy nie jest tylko fizyczny. Seks przede wszystkim jest aktem energetycznym. Jest to dosłownie wejście w kobietę, to nie dzieje się na powierzchni, to dzieje się we wnętrzu, nie tylko we wnętrzu ciała, ale też we wnętrzu duszy. Pięknie jest, gdy odbywa się on między Bliźniaczymi Duszami, bo jest to ponowne połączenie, kiedy choćby na tę krótką chwilę możemy poodczuwać wieczność. Warto jest zachować to dla osób szczególnie nam bliskich, ale nawet, jeśli jesteśmy monogamiczni, dążmy do tego, aby tworzyć z innymi ludźmi więzy energetyczne, pełne uniwersalnej Miłości. Akt seksualny to nie jest jedyny sposób na wytworzenie kontaktu z innymi ludźmi, bo cokolwiek robimy, przede wszystkim jest to energią, dopiero później nabiera to fizycznego kształtu.

Bądźmy dla siebie nawzajem dobrzy. To, że wysyłamy do kogoś Miłość, najpierw tworzy się w nas, dopiero później ta osoba ją od nas dostaje, ale w nas dalej jest dużo tego uczucia, zapisanego w naszej aurze na bardzo długi czas. Gdy wysyłamy do kogoś myśl ‚nienawidzę cię’, najpierw ta nienawiść tworzy się w nas, i choć wysyłamy ją do kogoś, jej spora część ona dalej zostaje w nas. Po co karmić się złem, kiedy można wybrać Dobro?

Uczucia mają na Ziemi wielkie znaczenie. Karmmy się więc Miłością :) <3

Be Blessed,

Effy

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Życie

 

Na zawsze

30 sie

Czasem tak jest, że czlowiek się zakochuje i wie, że to już na zawsze.

Czuje to każdą cząsteczką, każdym mikrowłóknem, atomem, elektronem, każdym milimetrem skóry.

A potem to się rozpada.

I rozpada się człowiekowi cały świat.

Każdy powinien poznać uczucie miłości jednej na całe życie, a potem je stracić, żeby wiedział, czego było mu dane doznać. Każdy powinien mieć też szansę odzyskania tej miłości, tej osoby… I każdy powinien to doceniać, bo jest niepowtarzalne…

Niestety w życiu tak nie jest.

W życiu człowiek się zakochuje, kocha drugą osobę całym sercem, potem okazuje się, że codzienne życie nie polega na znajdowaniu sobie co rusz podniet tylko ważna jest umiejętność docenienia drugiej osoby, okazania jej codziennej troski, znalezienia miłości w okruchu dobra, jakie nam daje przebywanie z drugą osobą. Zaparzenie sobie nawzajem herbaty, poniesienie ciężkiej siatki, zrobienie komuś prania… Prozaiczne rzeczy, a mówią tak wiele. Robione raz od święta są miłym gestem, ale robione codziennie dla jednej osoby – miłością.

Obecnie mało kto tak potrafi. Człowiek się zakochuje, kocha drugą osobę całym sercem, potem okazuje się, że codzienne życie nie polega na rollercoasterze, tylko prędzej na spacerze, który nie dostarcza wielkiej dawki adrenaliny, ale niesie ze sobą obietnicę spokoju, dobroci i bezpieczeństwa i… wielka jedyna miłość na całe życie się rozpada.

I znajduje sobie inną.

A potem inną.

A potem jeszcze inną.

I tak w kółko.

I najczęściej jest tak, że dany człowiek działają wg konkretnego schematu – np. związek trwa dwa/trzy lata, nie dłużej i następuje koniec. A po miesiącu znajduje sobie już kolejną wielką miłość na zawsze.

I naiwnie wierzysz, że znalazłaś Raj na Ziemi, i czujesz wszechobecną, przenikającą wszystko miłość, i chcesz, żeby cały świat o tym wiedział, tak wielkie jest to szczęście!…

A jesteś tylko kolejną dziewczyną… Związki z terminem ważności.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Życie

 

Luminaty 2016 i Lammas 2016 oraz ja – powiązana relacja

09 sie

Magiczny tydzień.
Związanie się z ludźmi, powstające przyjaźnie, wzmocnienie relacji, magia odczuwalna każdą komórką ciała.
Intensywne przeżycia duchowe, emocjonalne, psychiczne i społeczne.
Zmienianie rzeczywistości niemal namacalnie, niemal od razu, niemal błyskawicznie.

Najpierw Lammas… We Wrocławiu. Mały 4-osobowy obrzęd odcinania tego, co niepotrzebne. Otwartość na siebie nawzajem, szczerość w relacjach. Podtrzymywanie na duchu, trzymanie przestrzeni. Większa pewność siebie, radzenie sobie z emocjami, dostrzeganie ich, nazywanie ich, usuwanie niepotrzebnych. Świadomość w istnieniu samym ze sobą. Świadomość korelacji z innymi ludźmi.

Potem Luminaty… Przyjazd we wtorek do magicznego miejsca niedaleko Wrocławia – Farma Martynika w Jaroszówce. Spotkanie ze wszystkimi, powroty, natychmiastowe wzmocnienie relacji, poznanie nowych osób, wzmocnienie przyjaźni i wzmocnienie miłości. Początek intensywnej nauki trwającej aż do niedzieli i zarazem początek trwającej tyle samo czasu imprezy.

Środa – Dzień Wiccański. Wykłady o tym, czym naprawdę jest Wicca, wyjaśnienie terminu energii seksualnej, oswojenie ludzi z własnym ciałem. Możliwość zrobienia własnych kadzideł, dostrzeżenie tego, co każdemu z nas najbardziej jest potrzebne. Pathworking umożliwiający każdemu, jakie są jego Zwierzęta Stron Świata oraz spotkanie z tym, co jest nam potrzebne w realizacji swojej własnej intencji. Rytuał… Ludzie dotykali własnego ja, spotykali się z bolesnym dla nich miejscem wewnątrz siebie, usuwali ze swojego życia to, co niepotrzebne. Energia tańca pomogła ludziom dać się ponieść, emocje były tak wielkie, że niektórzy płakali. Wszyscy dali z siebie wszystko i otrzymali w zamian jeszcze więcej. Dla Nas było to wzmocnienie relacji jeszcze bardziej. Jeszcze mocniejsze przeżycia. Jeszcze większe przywiązanie. Stado.

Czwartek – Dzień Asatryjski i moje urodziny :) Dziękuję za obudzenie mnie piosenką ‚Sto lat’, dziękuję za zaśpiewanie jej jeszcze raz rano przy ognisku, dziękuję za dwa magiczne prezenty oraz dziękuję za inne prezenty w postaci butelek z wodą mineralną, bo tego dnia były mi bardzo potrzebne… ;) Wykłady o tym, że Asatru to niewłaściwa nazwa, właściwą jest Stara Wiara, ale w Polsce przyjęła się nazwa Asatru i tak zostanie. Wykłady o współczesnym Asatru, jej historii, jej obecności na co dzień w państwach nordyckich, jej powszechności. Spotkanie z muzyką w rytuałach, śpiewy oczyszczające własne wnętrza i stare oraz nowe rany, pozwolenie innym wejść we własną przestrzeń, pozwolenie innym wyczuć, co nas boli, dopuścić do siebie tak blisko i zaufać, że pomogą nam się tego pozbyć. Runy, rytuał… Podziękowanie Bogom za miniony rok. Asatru jest twarde. Tam się nie prosi. Tam się dziękuje i bierze sprawy we własne ręce. W nocy niektórzy dali się ponieść energii i tańczyli przy ognisku, nie do końca będąc odzianym ;) Dla Nas ten dzień był boleśniejszy niż poprzedni, jeszcze bardziej prawdziwy, jeszcze bardziej zderzający nas samych z tym, co siedzi w naszych wnętrzach.

Piątek – Dzień Rodzimowierczy, Słowiański. Magia drzew. Wykłady o tym, czym dokładnie jest Rodzimowierstwo. Wykłady o Bogach, uświadomienie ludziom, że historia Polski zaczęła się dużo wcześniej niż w 966r., że mamy dane na temat terenów obecnej Polski z XVIIIw. przed naszą erą. Wyczucie energii drzew, pomoc drzewom, pomoc Puszczy Białowieskiej, pomoc Zielonym Duchom. W nocy kobietki i mężczyźni dali ponieść się energii i zrobili sobie kręgi kobiece i kręgi męskie :) Kobiety otworzyły się przed sobą, pomogły sobie nawzajem skutecznie pozbyć się wszelkich kompleksów związanych z ciałem, uświadomiły sobie własne piękno i na wesoło spędzały czas z piwem, miodem, winem przy ognisku, a panowie… Rozmawiali o tym, co najbardziej pierwotne i urządzali sobie questy wzmacniające zajebistość ;) Dla Nas był to bolesny dzień… Który był potrzebny. Który sprawił, że nasze relacje zostały jeszcze bardziej wzmocnione.

Sobota – Dzień Chaocki. Najzabawniejszy :) Wyjaśnienie, czym jest Magia Chaosu. ‚Nic nie jest prawdziwe, wszystko jest dozwolone’ oraz ‚Miłość jest prawem, miłość podług woli’ najbardziej podsumowują te wykłady. Jeśli Twoją wolą jest krzywdzenie innych, oznacza to, że nie jest to Twoja prawdziwa wola. Ale też wzięcie odpowiedzialności za własne emocje. W pełni zrozumienie, że każdy jest odpowiedzialny za swoje emocje, i tylko i wyłącznie swoje. Aby je zrozumieć, trzeba najpierw je w pełni przeżyć, spotkać, nazwać. Nie oznacza to jednak, że możemy chodzić i krzywdzić innych, bo – ‚Miłość jest prawem, miłość podług woli’ ;) Tworzenie rytuałów mających przyciągnąć cztery potrzebne nam rzeczy, improwizowanie, makarena, zajebistość ludzi. Cudnie. A wieczorem trans… Intencja spotkania z tym, co dla każdego z uczestników Luminatów było najbardziej ważne. Ogromne emocje, rozwianie złudzeń, wyjaśnienie wątpliwości. Dla Nas był to dzień oczyszczający i jeszcze bardziej wiążący nas ze wszystkim.

Niedziela – koniec Luminatów… Dzień, który dał mi ogromną wdzięczność do Moich Ludzi. Moje stado się poszerzyło :)

Miejsce położone pośrodku niczego, na kompletnym końcu świata stało się dla mnie miejscem magicznym. Runy na ścianach, odczuwalna duchowość, dobra energia i pogańskość tego miejsca daje niesamowitą mieszankę. Pies Weles, Misza i Abra zwana Parówką (nie bez przyczyny), ogromnie kochane dla ludzi po sobotnim transie oraz dwa koty, mruczące i oczyszczające przestrzeń. Trzech Gospodarzy tego Miejsca, czuwających nad wszystkimi z osobna – Marta, jej Mama i Matek. To miejsce sprawiło, że ludzie wychodzili ze swoich skorup, ograniczeń, cienia. Luminaty dały wszystkim poznanie nowych osób, oryginalnych osobowości, wspólne śpiewy przy ognisku, wzmocnienie relacji z już znanymi osobami. Wybaczenie sobie nawzajem, zrozumienie siebie i innych.

Te przyjaźnie będą trwać… With Perfect Love & Perfect Trust. <3 )O(



 
1 komentarz

Napisane w kategorii Koło Roku, Życie

 

Wybory – ciąg dalszy

09 sie

I wybrałam.

Wybrałam starą miłość, która okazała się być Nową… Jest inaczej. Bardziej z miłością. Bardziej z komunikacją. Bardziej z szacunkiem. Bardziej otwarcie. Bardziej spokojnie. Bardziej intensywnie. Bardziej w przyszłość. Bardziej pewnie. Bardziej doceniająco. Po prostu bardziej.

Wybrałam pewny start w przyszłość. To będzie dla mnie zajazdowy rok – nowe mieszkanie, trening, taniec, V rok studiów, etat w dwóch szkołach, firma muzyczna i Związek, ale dam radę, bo nie mogę inaczej.

I w związku z przedwczoraj ukończoną kolejną imprezą pogańską, dotarło do mnie – mimo paroletniego ‚osadzenia się’ w tych klimatach – że jestem poganką. Taką pełną gębą. Taką, że łał.

Lammas… Usunęłam dwie rzeczy, które mi przeszkadzały, które mnie uwierały. Iście czarownicze minione dwa tygodnie są dla mnie początkiem osadzenia się w szamańskich klimatach, które ciągną mnie do siebie bardzo mocno.

Bardzo osobista relacja z Luminatów już za chwilę :)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Życie

 

„Modliłam się, żeby nie potrafił beze mnie żyć.”

14 lip

Skoro czas nie istnieje i zawsze jest teraźniejszość (nawet z naukowego punktu widzenia, możemy istnieć jednocześnie w przeszłości i przyszłości; innymi słowy, może istnieć równoległy wszechświat, w którym dopiero się urodziłam jako Effy, albo taki, w którym mam już 60lat), to aktualnie moja jest dość depresyjna. Paradoksalnie, uwielbiam ten stan, w którym mogę rozdrapać starą ranę i poczuć świeżą krew. Wetknąć w nią coś, nie pozwalając się jej do końca zabliźnić. To budujące, mieć stare rany. Przypominają, jak wiele przeszłam i, że z takim bagażem doświadczeń przetrwam wszystko.

W moim pierwszym poważnym 3letnim związku, w którym zrobiłabym dla Niego wszystko, kochałam do szaleństwa. Dalej kocham, dalej coś do Niego czuję. To miała być miłość na całe życie, i choć rozpadło się prawie 5 lat temu, dalej coś czuję. W moim przypadku, będzie to miłość na całe życie. Po naszym zerwaniu miałam niemal pół roku wycięte z życiorysu. Nie pamiętam, co się wtedy działo. Kochałam do szaleństwa… Ale nigdy nie chciałabym z powrotem do Niego wrócić. I nawet wtedy, byłam wdzięczna Bogom, że to się już skończyło.

To uczucie to był rollercoaster. Raz w niebie, raz w piekle. Mnóstwo razy… Bezustannie. Gdy dzisiaj komuś o tym pobieżnie opowiadam, ludzie pytają mnie: ‚czemu Ty z Nim byłaś tak długo?’. Nie rozumieją… Jak można wytłumaczyć komuś miłość? Jak ktoś to czuł, to nie pyta, jeśli nie czuł, to nie zrozumie…

Obecnie jestem w takim punkcie swojego życia, że jestem z innym Chłopakiem już troszkę ponad trzy lata. To już nie jest rollercoaster. Bardziej jak karuzela – nawet jak się wznosi, to nie tak wysoko, a jak opada, to też stopniowo. Obecnie mamy kryzys, trwa już jakieś dwa miesiące, teraz od niemal trzech tygodni jest jego najciemniejsza część. I choć jestem o wiele bardziej dojrzała niż wtedy, i o wiele bardziej spokojna, oraz wiem, że ‚na zawsze’ nieraz oznacza ‚dopóki będzie fajnie’, to jednak czasem trafi we mnie jak sztylet takie zdanie, jakie mam w tytule tej notki. I przypomina mi się… że miłość może wznieść nas do nieba, i strącić do piekła.

Wtedy coś mnie ściska za gardło, i bardzo długo nie chce puścić… I szukam kolejnych zdań i tekstów piosenek i wierszy, żeby wgnieść się w ziemię jeszcze bardziej.

 

„Chciałabym odebrać w środku nocy telefon od Ciebie i usłyszeć, że do mnie jedziesz. Tak po prostu, bez żadnego „cześć” i pytania, czy możesz przyjechać. Po prostu… „Jadę do Ciebie”.”

W wykonaniu Lany tę piosenkę uwielbiam, ale w jej – jeszcze bardziej. Inne emocje, mroczne cudo <3


 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Życie