RSS
 

Notki z tagiem ‘cierpienie’

„Modliłam się, żeby nie potrafił beze mnie żyć.”

14 lip

Skoro czas nie istnieje i zawsze jest teraźniejszość (nawet z naukowego punktu widzenia, możemy istnieć jednocześnie w przeszłości i przyszłości; innymi słowy, może istnieć równoległy wszechświat, w którym dopiero się urodziłam jako Effy, albo taki, w którym mam już 60lat), to aktualnie moja jest dość depresyjna. Paradoksalnie, uwielbiam ten stan, w którym mogę rozdrapać starą ranę i poczuć świeżą krew. Wetknąć w nią coś, nie pozwalając się jej do końca zabliźnić. To budujące, mieć stare rany. Przypominają, jak wiele przeszłam i, że z takim bagażem doświadczeń przetrwam wszystko.

W moim pierwszym poważnym 3letnim związku, w którym zrobiłabym dla Niego wszystko, kochałam do szaleństwa. Dalej kocham, dalej coś do Niego czuję. To miała być miłość na całe życie, i choć rozpadło się prawie 5 lat temu, dalej coś czuję. W moim przypadku, będzie to miłość na całe życie. Po naszym zerwaniu miałam niemal pół roku wycięte z życiorysu. Nie pamiętam, co się wtedy działo. Kochałam do szaleństwa… Ale nigdy nie chciałabym z powrotem do Niego wrócić. I nawet wtedy, byłam wdzięczna Bogom, że to się już skończyło.

To uczucie to był rollercoaster. Raz w niebie, raz w piekle. Mnóstwo razy… Bezustannie. Gdy dzisiaj komuś o tym pobieżnie opowiadam, ludzie pytają mnie: ‚czemu Ty z Nim byłaś tak długo?’. Nie rozumieją… Jak można wytłumaczyć komuś miłość? Jak ktoś to czuł, to nie pyta, jeśli nie czuł, to nie zrozumie…

Obecnie jestem w takim punkcie swojego życia, że jestem z innym Chłopakiem już troszkę ponad trzy lata. To już nie jest rollercoaster. Bardziej jak karuzela – nawet jak się wznosi, to nie tak wysoko, a jak opada, to też stopniowo. Obecnie mamy kryzys, trwa już jakieś dwa miesiące, teraz od niemal trzech tygodni jest jego najciemniejsza część. I choć jestem o wiele bardziej dojrzała niż wtedy, i o wiele bardziej spokojna, oraz wiem, że ‚na zawsze’ nieraz oznacza ‚dopóki będzie fajnie’, to jednak czasem trafi we mnie jak sztylet takie zdanie, jakie mam w tytule tej notki. I przypomina mi się… że miłość może wznieść nas do nieba, i strącić do piekła.

Wtedy coś mnie ściska za gardło, i bardzo długo nie chce puścić… I szukam kolejnych zdań i tekstów piosenek i wierszy, żeby wgnieść się w ziemię jeszcze bardziej.

 

„Chciałabym odebrać w środku nocy telefon od Ciebie i usłyszeć, że do mnie jedziesz. Tak po prostu, bez żadnego „cześć” i pytania, czy możesz przyjechać. Po prostu… „Jadę do Ciebie”.”

W wykonaniu Lany tę piosenkę uwielbiam, ale w jej – jeszcze bardziej. Inne emocje, mroczne cudo <3


 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Życie