RSS
 

Archiwum - Sierpień, 2016

Na zawsze

30 sie

Czasem tak jest, że czlowiek się zakochuje i wie, że to już na zawsze.

Czuje to każdą cząsteczką, każdym mikrowłóknem, atomem, elektronem, każdym milimetrem skóry.

A potem to się rozpada.

I rozpada się człowiekowi cały świat.

Każdy powinien poznać uczucie miłości jednej na całe życie, a potem je stracić, żeby wiedział, czego było mu dane doznać. Każdy powinien mieć też szansę odzyskania tej miłości, tej osoby… I każdy powinien to doceniać, bo jest niepowtarzalne…

Niestety w życiu tak nie jest.

W życiu człowiek się zakochuje, kocha drugą osobę całym sercem, potem okazuje się, że codzienne życie nie polega na znajdowaniu sobie co rusz podniet tylko ważna jest umiejętność docenienia drugiej osoby, okazania jej codziennej troski, znalezienia miłości w okruchu dobra, jakie nam daje przebywanie z drugą osobą. Zaparzenie sobie nawzajem herbaty, poniesienie ciężkiej siatki, zrobienie komuś prania… Prozaiczne rzeczy, a mówią tak wiele. Robione raz od święta są miłym gestem, ale robione codziennie dla jednej osoby – miłością.

Obecnie mało kto tak potrafi. Człowiek się zakochuje, kocha drugą osobę całym sercem, potem okazuje się, że codzienne życie nie polega na rollercoasterze, tylko prędzej na spacerze, który nie dostarcza wielkiej dawki adrenaliny, ale niesie ze sobą obietnicę spokoju, dobroci i bezpieczeństwa i… wielka jedyna miłość na całe życie się rozpada.

I znajduje sobie inną.

A potem inną.

A potem jeszcze inną.

I tak w kółko.

I najczęściej jest tak, że dany człowiek działają wg konkretnego schematu – np. związek trwa dwa/trzy lata, nie dłużej i następuje koniec. A po miesiącu znajduje sobie już kolejną wielką miłość na zawsze.

I naiwnie wierzysz, że znalazłaś Raj na Ziemi, i czujesz wszechobecną, przenikającą wszystko miłość, i chcesz, żeby cały świat o tym wiedział, tak wielkie jest to szczęście!…

A jesteś tylko kolejną dziewczyną… Związki z terminem ważności.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Życie

 

Luminaty 2016 i Lammas 2016 oraz ja – powiązana relacja

09 sie

Magiczny tydzień.
Związanie się z ludźmi, powstające przyjaźnie, wzmocnienie relacji, magia odczuwalna każdą komórką ciała.
Intensywne przeżycia duchowe, emocjonalne, psychiczne i społeczne.
Zmienianie rzeczywistości niemal namacalnie, niemal od razu, niemal błyskawicznie.

Najpierw Lammas… We Wrocławiu. Mały 4-osobowy obrzęd odcinania tego, co niepotrzebne. Otwartość na siebie nawzajem, szczerość w relacjach. Podtrzymywanie na duchu, trzymanie przestrzeni. Większa pewność siebie, radzenie sobie z emocjami, dostrzeganie ich, nazywanie ich, usuwanie niepotrzebnych. Świadomość w istnieniu samym ze sobą. Świadomość korelacji z innymi ludźmi.

Potem Luminaty… Przyjazd we wtorek do magicznego miejsca niedaleko Wrocławia – Farma Martynika w Jaroszówce. Spotkanie ze wszystkimi, powroty, natychmiastowe wzmocnienie relacji, poznanie nowych osób, wzmocnienie przyjaźni i wzmocnienie miłości. Początek intensywnej nauki trwającej aż do niedzieli i zarazem początek trwającej tyle samo czasu imprezy.

Środa – Dzień Wiccański. Wykłady o tym, czym naprawdę jest Wicca, wyjaśnienie terminu energii seksualnej, oswojenie ludzi z własnym ciałem. Możliwość zrobienia własnych kadzideł, dostrzeżenie tego, co każdemu z nas najbardziej jest potrzebne. Pathworking umożliwiający każdemu, jakie są jego Zwierzęta Stron Świata oraz spotkanie z tym, co jest nam potrzebne w realizacji swojej własnej intencji. Rytuał… Ludzie dotykali własnego ja, spotykali się z bolesnym dla nich miejscem wewnątrz siebie, usuwali ze swojego życia to, co niepotrzebne. Energia tańca pomogła ludziom dać się ponieść, emocje były tak wielkie, że niektórzy płakali. Wszyscy dali z siebie wszystko i otrzymali w zamian jeszcze więcej. Dla Nas było to wzmocnienie relacji jeszcze bardziej. Jeszcze mocniejsze przeżycia. Jeszcze większe przywiązanie. Stado.

Czwartek – Dzień Asatryjski i moje urodziny :) Dziękuję za obudzenie mnie piosenką ‚Sto lat’, dziękuję za zaśpiewanie jej jeszcze raz rano przy ognisku, dziękuję za dwa magiczne prezenty oraz dziękuję za inne prezenty w postaci butelek z wodą mineralną, bo tego dnia były mi bardzo potrzebne… ;) Wykłady o tym, że Asatru to niewłaściwa nazwa, właściwą jest Stara Wiara, ale w Polsce przyjęła się nazwa Asatru i tak zostanie. Wykłady o współczesnym Asatru, jej historii, jej obecności na co dzień w państwach nordyckich, jej powszechności. Spotkanie z muzyką w rytuałach, śpiewy oczyszczające własne wnętrza i stare oraz nowe rany, pozwolenie innym wejść we własną przestrzeń, pozwolenie innym wyczuć, co nas boli, dopuścić do siebie tak blisko i zaufać, że pomogą nam się tego pozbyć. Runy, rytuał… Podziękowanie Bogom za miniony rok. Asatru jest twarde. Tam się nie prosi. Tam się dziękuje i bierze sprawy we własne ręce. W nocy niektórzy dali się ponieść energii i tańczyli przy ognisku, nie do końca będąc odzianym ;) Dla Nas ten dzień był boleśniejszy niż poprzedni, jeszcze bardziej prawdziwy, jeszcze bardziej zderzający nas samych z tym, co siedzi w naszych wnętrzach.

Piątek – Dzień Rodzimowierczy, Słowiański. Magia drzew. Wykłady o tym, czym dokładnie jest Rodzimowierstwo. Wykłady o Bogach, uświadomienie ludziom, że historia Polski zaczęła się dużo wcześniej niż w 966r., że mamy dane na temat terenów obecnej Polski z XVIIIw. przed naszą erą. Wyczucie energii drzew, pomoc drzewom, pomoc Puszczy Białowieskiej, pomoc Zielonym Duchom. W nocy kobietki i mężczyźni dali ponieść się energii i zrobili sobie kręgi kobiece i kręgi męskie :) Kobiety otworzyły się przed sobą, pomogły sobie nawzajem skutecznie pozbyć się wszelkich kompleksów związanych z ciałem, uświadomiły sobie własne piękno i na wesoło spędzały czas z piwem, miodem, winem przy ognisku, a panowie… Rozmawiali o tym, co najbardziej pierwotne i urządzali sobie questy wzmacniające zajebistość ;) Dla Nas był to bolesny dzień… Który był potrzebny. Który sprawił, że nasze relacje zostały jeszcze bardziej wzmocnione.

Sobota – Dzień Chaocki. Najzabawniejszy :) Wyjaśnienie, czym jest Magia Chaosu. ‚Nic nie jest prawdziwe, wszystko jest dozwolone’ oraz ‚Miłość jest prawem, miłość podług woli’ najbardziej podsumowują te wykłady. Jeśli Twoją wolą jest krzywdzenie innych, oznacza to, że nie jest to Twoja prawdziwa wola. Ale też wzięcie odpowiedzialności za własne emocje. W pełni zrozumienie, że każdy jest odpowiedzialny za swoje emocje, i tylko i wyłącznie swoje. Aby je zrozumieć, trzeba najpierw je w pełni przeżyć, spotkać, nazwać. Nie oznacza to jednak, że możemy chodzić i krzywdzić innych, bo – ‚Miłość jest prawem, miłość podług woli’ ;) Tworzenie rytuałów mających przyciągnąć cztery potrzebne nam rzeczy, improwizowanie, makarena, zajebistość ludzi. Cudnie. A wieczorem trans… Intencja spotkania z tym, co dla każdego z uczestników Luminatów było najbardziej ważne. Ogromne emocje, rozwianie złudzeń, wyjaśnienie wątpliwości. Dla Nas był to dzień oczyszczający i jeszcze bardziej wiążący nas ze wszystkim.

Niedziela – koniec Luminatów… Dzień, który dał mi ogromną wdzięczność do Moich Ludzi. Moje stado się poszerzyło :)

Miejsce położone pośrodku niczego, na kompletnym końcu świata stało się dla mnie miejscem magicznym. Runy na ścianach, odczuwalna duchowość, dobra energia i pogańskość tego miejsca daje niesamowitą mieszankę. Pies Weles, Misza i Abra zwana Parówką (nie bez przyczyny), ogromnie kochane dla ludzi po sobotnim transie oraz dwa koty, mruczące i oczyszczające przestrzeń. Trzech Gospodarzy tego Miejsca, czuwających nad wszystkimi z osobna – Marta, jej Mama i Matek. To miejsce sprawiło, że ludzie wychodzili ze swoich skorup, ograniczeń, cienia. Luminaty dały wszystkim poznanie nowych osób, oryginalnych osobowości, wspólne śpiewy przy ognisku, wzmocnienie relacji z już znanymi osobami. Wybaczenie sobie nawzajem, zrozumienie siebie i innych.

Te przyjaźnie będą trwać… With Perfect Love & Perfect Trust. <3 )O(



 
1 komentarz

Napisane w kategorii Koło Roku, Życie

 

Wybory – ciąg dalszy

09 sie

I wybrałam.

Wybrałam starą miłość, która okazała się być Nową… Jest inaczej. Bardziej z miłością. Bardziej z komunikacją. Bardziej z szacunkiem. Bardziej otwarcie. Bardziej spokojnie. Bardziej intensywnie. Bardziej w przyszłość. Bardziej pewnie. Bardziej doceniająco. Po prostu bardziej.

Wybrałam pewny start w przyszłość. To będzie dla mnie zajazdowy rok – nowe mieszkanie, trening, taniec, V rok studiów, etat w dwóch szkołach, firma muzyczna i Związek, ale dam radę, bo nie mogę inaczej.

I w związku z przedwczoraj ukończoną kolejną imprezą pogańską, dotarło do mnie – mimo paroletniego ‚osadzenia się’ w tych klimatach – że jestem poganką. Taką pełną gębą. Taką, że łał.

Lammas… Usunęłam dwie rzeczy, które mi przeszkadzały, które mnie uwierały. Iście czarownicze minione dwa tygodnie są dla mnie początkiem osadzenia się w szamańskich klimatach, które ciągną mnie do siebie bardzo mocno.

Bardzo osobista relacja z Luminatów już za chwilę :)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Życie