RSS
 

O mnie

Jestem dziewczyną, na potrzeby tego bloga nazywajcie mnie Effy. 4 sierpnia tego 2016 roku obchodzę 25 urodziny – dzień dla mnie szczególny, bo to już ćwierćwiecze… Z imienia numerologiczna 8, z imion i nazwiska 88, z daty ascendentu też 8. Z daty urodzenia 5, z podpisu też 5.

Interesuję się muzyką od 3 roku życia. Jak tańczę to całym ciałem i na całego, kocham śpiewać, zbieram materiał na wydanie płyty, mam na swoim koncie zdobycie Grand Prix Międzynarodowego Festiwalu Piosenki. Jak spodoba mi się jakaś piosenka, słucham tylko jej nawet przez miesiąc. Gram na fortepianie, organach kościelnych, pomału uczę się grać na skrzypcach. Obecnie na piątym roku studiów muzycznych, pracuję też w prywatnej szkole muzycznej i publicznej szkole podstawowej. Prowadzę też dwa chóry: dziecięco-młodzieżowy oraz dorosły. Uczę się poledance. Jestem dozgonną fanką Lany Del Rey i anime Nana – po wsze czasy.

Całe swoje życie zakochana w równikowej temperaturze, od roku bardziej ciągnie mnie do norweskiego zimna i surowości. Kręci mnie astronomia, fizyka, prąd, DNA, różne nowinki ze świata technologii oraz nauki, metafizyka, świat astralny i magia we wszelkiej niekrzywdzącej postaci. Fascynuje mnie kultura wschodu – Chiny, Japonia. Uczę się kung-fu u wspaniałego sensei, na własną rękę uczę się też japońskiego.

Uwielbiam oglądać: anime Nana i Naruto, a z seriali pochłonęłam już: House, Gotowe na wszystko, Skins, The walking dead, Fear the walking dead, Vikings, The vampire diaries, True blood, The originals, Grę o Tron i Outcast.

Podróżuję kiedy tylko mogę, zwiedziłam już pół Europy.

Jak u siebie w domu czuję się też na scenie, na wielkiej imprezie, w lesie albo gdziekolwiek z moim psem Merlinem.

Nie jem mięsa, przechodzę na weganizm. Kiedyś jeździłam konno, ale po przemyśleniu uznałam, że wolę kiedyś zapisać się do szkoły jeździeckiej uczącej w sposób naturalny, niż robić koniom krzywdę, tylko po to, by ‚poczuć wiatr we włosach’ (wiedzieliście, jak niebezpieczne w skutkach może być ujeżdżanie konia? Mało który właściciel stajni zdaje sobie z tego sprawę… Masakra!).
http://www.horseplanet.pl/jak-zadbac-o-kregoslup-konia/

Żeby żyło mi się lżej, uczę się pozbywać negatywnych emocji – smutku, gniewu, cierpienia. Oznacza to wejście w nie, przerobienie ich, poczucie ich do głębi jeszcze raz i wyrzucenie. Tyle w teorii. W praktyce nie chcę tego robić. Wolę, żeby były one we mnie – dzięki temu nawet gdy przelewam je na piosenki, które śpiewam, muzyka jest nimi nasiąknięta na wskroś, a one i tak dalej są we mnie.

Z życia wyciskam ile się da.  I do tego… jestem kobietą czarującą :*

Dodaj komentarz